Siła formy. Historie rzeźbiarek, które wykuły swoje miejsce w sztuce
Brud pod paznokciami, zapach metalu, ciężar kamienia i gipsu. Dla wielu, przez lata, był to obraz pracy zarezerwowanej dla mężczyzn. Rzeźba, podobnie jak niegdyś malarstwo, uchodziła za dziedzinę wymagającą fizycznej siły, odporności i determinacji, które stereotypowo przypisywano męskim twórcom.

Dagmara Budzbon-Szymańska | „Rzeźbiarki” | Wydawnictwo Arkady, 2026
A jednak istniały kobiety, które postanowiły nie tylko wejść do tego świata, ale także go zmienić.
W książce „Rzeźbiarki” Dagmara Budzbon-Szymańska przygląda się 27 niezwykłym artystkom, które na trwałe zapisały się w historii polskiego rzeźbiarstwa. Różniły je epoki, języki artystyczne i materiały, z których tworzyły. Łączyła jedna rzecz – determinacja, by osiągnąć w rzeźbie mistrzostwo.
Mówić o sobie „rzeźbiarz”
Dziś może wydawać się to zaskakujące, ale jeszcze w latach 50., 60., a nawet 70. XX wieku wiele kobiet świadomie używało wobec siebie męskiej formy zawodu. Nie był to językowy przypadek, lecz strategia przetrwania w świecie sztuki. Świecie, w którym kobiecość mogła oznaczać brak powagi, słabość lub „amatorszczyznę”. Jeszcze bardziej uderzające jest to, że zmiana mentalna następowała powoli. W latach 90., jak dowiadujemy się z „Rzeźbiarek” Anna Baumgart usłyszała od krytyków, że ma „męski rozum”.
Dziś brzmi to niemal absurdalnie, ale pokazuje skalę uprzedzeń, z którymi twórczynie musiały się mierzyć. „Rzeźbiarki” nie są więc wyłącznie książką o sztuce. To także opowieść o społecznych barierach, o przełamywaniu tabu i o długiej drodze do uznania.

Świat zmaskulinizowany – droga pod górę
Autorka nie unika trudnych tematów. Pokazuje, jak bardzo zmaskulinizowany był świat rzeźby i jak wiele poświęceń od kobiet wymagało odnalezienie w nim własnego miejsca. Nie wszystkie przedstawione przez nią historie są kolorowe – nie brakuje opowieści o problemach materialnych, samotności, przezwyciężaniu społecznego tabu i o konieczności nieustannego udowadniania swojej wartości.
Jednocześnie są to historie niezwykłej siły. Kobiety, które pracowały z ciężkimi formami, nie bały się fizycznego wysiłku ani nieprzyjemnych materiałów. Tworzyły mimo przeciwności, a może właśnie dzięki nim. Biorąc to pod uwagę, możemy patrzeć na ich twórczość z jeszcze większym podziwem.


Sztuka z nożyczek, szkła i złomu
Jednym z najbardziej inspirujących wątków książki jest podejście artystek do materii.
„Katarzyna Józefowicz udowadnia, że mając tylko nożyczki i klej, można z powodzeniem wykonywać wielkie instalacje, Marta Klonowska tworzy z kawałków potłuczonego szkła, a Mariola Wawrzusiak-Borcz, która jako pierwsza studentka na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych zajęła się techniką spawania, materiały znajduje na złomowisku”.
Przykłady te pokazują, że rzeźba nie musi oznaczać monumentalnego marmuru czy brązu. Może powstawać z rzeczy znalezionych, przypadkowych, nieoczywistych. To także piękna metafora twórczości – sztuka rodzi się tam, gdzie ktoś potrafi dostrzec potencjał w tym, co inni uznaliby za odpad.


Tkanina, która stała się rzeźbą
„Ciekawym przykładem wykorzystywania w sztuce nieoczywistych materiałów są prace Magdaleny Abakanowicz. Jej droga do rzeźby wiodła przez tkaninę – aby zostać rzeźbiarką, najpierw musiała zburzyć istniejący od wieków porządek, w którym tkanina nie była uznawana za sztukę, ale za uprawiane przez kobiety rzemiosło”.
Ten fragment książki szczególnie mocno pokazuje, jak sztuka może zmieniać definicje i granice. Zresztą historia Abakanowicz to nie tylko opowieść o życiu jednej z artystek – to opowieść o przesuwaniu całego pola widzenia.

Album, który się ogląda i przeżywa
„Rzeźbiarki” są publikacją, którą nie tylko się czyta. To także książka do oglądania, zatrzymywania się przy fotografiach i wracania do nich po czasie. Bogactwo ilustracji, w tym zdjęć pochodzących z prywatnych archiwów artystek, sprawia, że mamy poczucie uczestniczenia intymnym przeżyciu. Jakby ktoś uchylił drzwi pracowni, do której zwykle nie ma dostępu.
Dlaczego warto sięgnąć po „Rzeźbiarki”? Bo to książka inspirująca na wielu poziomach. Pokazuje sens walki o siebie i o własne marzenia. Może być też drogowskazem dla twórców – nie tylko profesjonalnych artystów, ale wszystkich, którzy lubią od czasu do czasu coś stworzyć własnymi rękami. Po lekturze zaczynamy patrzeć na świat trochę inaczej. A nawet zastanawiać się, co sami moglibyśmy stworzyć, aby lepiej i piękniej się na nim żyło.

































