Szlaki Sztuki

blog o sztuce

Fotografka. Agnieszka Osiecka, jakiej nie znamy

Czas czytania: 5 minut

Chociaż możemy mieć wrażenie, że o Agnieszce powiedziano już niemal wszystko, jeden z fragmentów jej artystycznej duszy, niezwiązany z pisaniem, nadal pozostaje owiany tajemnicą. Osiecka fotografowała dużo i intensywnie, i niechętnie rozstawała się ze swoim aparatem.

Roześmiana trzynastolatka wzdycha z ekscytacji. Niewielki aparat Zeiss-Ikon, który trzyma w swoich dłoniach i przygląda mu się pod różnymi kątami, przyprawia ją o mieszane uczucia. Z jednej strony bawi – wysuwana harmonijka sprzętu zakończona szkiełkiem, przypomina jej ryjek zwierzęcia, który raz wysuwa się, chcąc schwytać swoją ofiarę, raz chowa, uciekając przed pełnym niebezpieczeństw światem. Z drugiej – aparat wprowadza nastolatkę w zachwyt i przenosi do krainy fantazji. Agnieszka przez kilka chwil potrafi wpatrywać się w migawkę i wyobrażać sobie niezwykłe momenty, jakie jest w stanie zapamiętać.
– To magia! – myśli dziewczynka.

Agnieszka niechętnie rozstawała się ze swoim aparatem. Był jej wiernym towarzyszem, bez względu na to ile miała lat. Kolaż pochodzi z książki „Na początku był negatyw” autorstwa poetki.

Raz schwytanego w dłoń aparatu nie wypuści przez całe życie. Nie traktuje go jako narzędzia do artystycznego wyrażenia siebie, jest to raczej akcesorium do utrwalania chwil i uśmiechów przyjaciół. Dzięki niemu może przyglądać się innym i zachowywać w obrazie ich emocje.

Zdjęcia, które zastąpiły obrazy

18-letnia Osiecka nie odkryła u siebie talentu malarskiego, ale interesowała ją teoria sztuki. Podziwiała prace Picassa i Légera. Szalała na punkcie francuskich filmów inspirowanych sztuką. Niedobory talentu malarskiego uzupełniała fotografowaniem. W tym czasie głównymi obiektami jej fotograficznych zainteresowań były budynki i wiszące na ścianach płótna.

Jako nastolatka zadowalała się jedynie robieniem zdjęć. Jako studentka zaczęła je wywoływać. Sztukę tę doskonaliła w łódzkiej filmówce, w latach 60-tych. Była wówczas zafascynowana fotografią i potrafiła spędzać w ciemni długie godziny. Kiedy inni studenci korzystali z uroków letnich popołudni, Agnieszka w pocie czoła pracowała w ciemnościach nad swoimi małymi dziełami.

„Niepowtarzalna i rozkoszna była zawsze dla mnie ta chwila, kiedy pierwszy raz, z wolna, na białej błyszczącej kartce ukazywało się Nowe Zdjęcie! To miało dla mnie coś z cudu i coś z czarów, kiedy gdzieś tam w powietrzu, w tej malutkiej przestrzeni między negatywem a kartką, wszystkie czernie zaczynały przemielać się w biele, a biele – w czernie, kontury rysowały się same, a już za chwilę rodziła się chmura albo czyjś uśmiech, albo jakaś jarzębinowa droga: Obraz Utajony zamieniał się w prawdziwy”!

Agnieszka Osiecka, „Na początku był negatyw” | wyd. Tenten, 1995

Zdjęcia pochodzą z wystawy „Talent fotograficzny Agnieszki Osieckiej”, którą do 3.03.2024 roku możemy oglądać w krakowskim MOCAK-u.

Osiecka upamiętniała na fotografiach ważne dla niej chwile, twarze bliskich i przyjaciół. Sama też nie miała nic przeciwko, kiedy ktoś chciał jej zrobić zdjęcie. Z delikatnym uśmiechem i posągową urodą była bardzo wdzięcznym obiektem do fotografowania. Bardzo rzadko uśmiechała się w pełni, od ucha do ucha, co jej przyjaciele tłumaczą surowym wychowaniem i dzieciństwem spędzonym u boku wymagającego ojca. Zasady, piętrzące się oczekiwania rodziców i dążenie do perfekcji miały zgasić w niej spontaniczny i żywiołowy śmiech.

Zdjęcie pochodzi z wystawy „Talent fotograficzny Agnieszki Osieckiej”, którą do 3.03.2024 roku możemy oglądać w krakowskim MOCAK-u.

Osiecka twierdziła, że ludzie robią zdecydowanie za dużo zdjęć i fotografują co popadnie: członków rodziny, grzyby po deszczu, niebo i budynki. A później fotografie te, nikomu niepotrzebne, zbierają tylko kurz, wylegując się na komodzie. Dawniej było inaczej. Zdjęcia podkreślały istotne momenty w życiu, dlatego ludzie korzystali z usług fotografa podczas chrztów czy ślubów, a każdy obrazek był ważną pamiątką.

Zdjęcia, które uwielbiała robić dorosła i rozpoznawalna już Osiecka, pokazywały tak drogą dla niej wolność. W albumach poetki pojawiały się więc fotografie z wycieczek, zagranicznych podróży i wakacji.

Najważniejsze chyba jednak ze wszystkiego, co mnie w fotografii pasjonuje, to jest coś irracjonalnego, metafizycznego, co nie da się objaśnić ani za pomocą pojęć technicznych, ani za pomocą języka felietonowego. To jest na przykład prześliczne i rzewne światło mazurskie, czy też koronkowe światło paryskie, czy krakowski półmrok i złoto, coś, co uparcie wraca we wszystkich niemal fotografiach, przy czym nie jest to żaden „efekt” ani sztuczka. Ot, bez żadnych manewrów i filtrów dostajemy po prostu prezent od Pana Boga.

Agnieszka Osiecka, „Na początku był negatyw” | wyd. Tenten, 1995

Zdjęcie pochodzi z wystawy „Talent fotograficzny Agnieszki Osieckiej”, którą do 3.03.2024 roku możemy oglądać w krakowskim MOCAK-u.

Osiecka była świetną obserwatorką rzeczywistości. Swoją wrażliwością ujmowała nie tylko poprzez teksty. Oczytana, dobrze czuła się w tematach związanych ze sztuką, kinem i teatrem. Pisała trafne recenzje, komentowała sprawy polityczne. Przyglądała się ludzkim dramatom, po czym utrwalała je obrazem i tekstem – jak na przykład poniżej, podczas wycieczki do Lwowa – miasta, z którego pochodził jej ukochany ojciec.

Kolaż pochodzi z książki „Na początku był negatyw” autorstwa poetki.

Agnieszka przez całe swoje życie szalenie starała się zachować młodość. Zachłanna na każdą minutę, bardziej niż inni doceniała jej wartość. Starała się uciec przed upływem czasu – imprezowała, podróżowała i bała się stabilności. Może więc fotografia była dla niej sposobem na zatrzymanie życia?

Zdjęcia pochodzą z wystawy „Talent fotograficzny Agnieszki Osieckiej”, którą do 3.03.2024 roku możemy oglądać w krakowskim MOCAK-u.

Poznaj lepiej Agnieszkę Osiecką:

Źródła:

Agnieszka Osiecka, „Na początku był negatyw” | wyd. Tenten, 1995

Wystawa „Talent fotograficzny Agnieszki Osieckiej”, MOCAK w Krakowie

Zofia Turowska, „Agnieszki” | wyd. Prószyński i S-ka, 2000

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dzierga słowa, wyszywa historie i haftuje opowieści. Zafascynowana historią 20-lecia międzywojennego, szczególnie kulturą i historią codzienności. Miłośniczka psów, zielonej herbaty i szydełkowania.
Szlaki Sztuki na Facebooku
Szlaki Sztuki na Instagramie
Tiktok