Szlaki Sztuki

blog o sztuce

Remedium na rzeczywistość. Dwór Matejki w Krzesławicach

Czas czytania: 7 minut

Teodora przyjeżdżała tutaj leczyć swoje skołatane nerwy. Jan – malować i oddychać wiejskim powietrzem, podobno zdrowszym niż w zatłoczonym centrum Krakowa. Dzisiaj w zabytkowej chacie czas się jakby zatrzymał i trudno uwierzyć, że już minęło ponad 140 lat odkąd przebywali tutaj Matejkowie!

Kiedy Matejko kupuje dworek w Krzesławicach w 1876 roku, jest już uznanym artystą i profesorem Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie. Obraz „Stefan Batory pod Pskowem” sprzedaje za takie pieniądze, że wystarczają one na zakup wiejskiej posiadłości i przylegającego do niego 4-hektarowego ogrodu! Następuje czas remontów, a artysta przebudowuje i powiększa chatę zgodnie ze swoim projektem. Od wschodniej strony wznosi pracownię i kuchnię, od frontu – drewniany ganek, który zachował się się do dziś.

Chata w Krzesławicach, szumnie zwana dworkiem, ma być remedium na problemy Matejków. I rzeczywiście poniekąd tak się dzieje, bo wiele czasu spędza tutaj Teoroda – żona artysty, do której przylgnęło określenie „szalona”. Jej problemy emocjonalne, zdolność do szybkiego irytowania się i wszczyniania kłótni ze swoim mężem z byle powodu, znana jest w całym Krakowie. Oprócz żony artysta martwi się o swoje dzieci, które ciągle chorują. Za namową Macieja Jakubowskiego, lekarza rodziny i pierwszego profesora pediatrii na Uniwersytecie Jagiellońskim, postanawia spędzać więcej czasu na wsi. Kryterium dla wyboru domu staje się lokalizacja. Ważne, żeby nowy majątek nie był za bardzo oddalony od rodzinnej kamienicy przy ul. Floriańskiej w Krakowie. Ot, taki do którego można dojechać bryczką. Udaje się – oba miejsca dzieli tylko 11 kilometrów, chociaż Matejko na przejazd potrzebuje niekiedy nawet trzech godzin!

W czasach kiedy Matejko wprowadzał się do swojego wymarzonego miejsca na ziemi, jego nowy dom nie wyglądał tak samo jak teraz. Dzisiaj jest już po kilku remontach i zmianie koloru elewacji.

Kiedy Matejko kupuje Krzesławice, za domem rozciąga się duży park ze stawem, w którym Teodora hoduje ryby. Obok dworku znajduje się również murowany spichlerz. Niestety do dzisiaj te miejsca nie zachowały się, podobnie zresztą jak cieplarnia i oranżeria. Stosunkowo długo, bo do lat 60 XX wieku przetrwał zawieszony na dwóch słupach dzwon, który służył do zwoływania domowników na posiłki. Dzisiaj można go oglądać na wieży pobliskiego kościoła. Odwiedzając krzesławicki dwór, warto przyjrzeć się ażurowej balustradzie, którą zaprojektował artysta i która istnieje do dziś.

W Krzesławicach pobrzmiewają echa powstań – kościuszkowskiego i styczniowego. Z tego drugiego, ranny i pokiereszowany powraca przyszły zarządca dworku, Teodor Cybulski. To on przez długie lata opiekuje się chatą, najpierw u poprzednich właścicieli Kirchmayerów, później u Matejków. To jedyny z licznie zatrudnianych pracowników, któremu artysta ufa. Teodor dogląda remontów, pilnuje trzeźwości robotników, często sam kopie doły i wprawia szyby do okien.

Kiedy rodzina odpoczywa, Jan nie próżnuje. To tutaj tworzy obrazy „Kościuszko pod Racławicami” i „Rzeczpospolita Babińska”. Wiejska oaza spokoju sprzyja też przygotowaniom do malowania – w dworku Matejko przechowuje maszyny do szycia, na których powstają kostiumy do obrazów. Dlaczego sam mistrz tworzy garderobę? Oczywiście może do tego zatrudnić szwaczki, jednak jak na perfekcjonistę przystało, uważa że nikt ich tak dobrze nie uszyje jak on sam 😉

Przy tych maszynach siadał mistrz Matejko i szył kostiumy, które później uwieczniał na obrazach.

W Krzesławicach powstało też wiele szkiców przedstawiających dzieci Matejki, które biegają po podwórku, leżą na trawie czy bawią się z gospodarskimi zwierzętami.

Przechodząc przez drzwi dawnego królestwa malarza, wchodzimy do dużego pomieszczenia, w którym znajduje się portret mistrza Jana, dawne fotografie jego rodziny oraz domu. W kolejnym pokoju widzimy oryginalną należącą do malarza sztalugę i kopię obrazu „Stańczyk”. Kolejno jadalnia z dużym stołem i rzeźbionymi krzesłami oraz z wiszącą nad nimi lampą naftową, która została przerobiona na elektryczną. W dworku znajdziemy też perełkę, która pojawia się w niemal każdym podręczniku do historii! „Poczet królów”, który jest wyeksponowany w przylegającej do jadalni sali. Kiedy Matejko otrzymał propozycję namalowania sylwetek władców, nie był zbyt pozytywnie nastawiony do tego pomysłu. Ostatecznie przyjął zadanie, ale zamiast obrazów powstały szkice wykonane akwarelą i ołówkiem. Dopiero po śmierci mistrza, Papieski i Stroynowski – dwaj jego uczniowie „ożywili” portrety farbami olejnymi, bazując oczywiście na szkicach swojego nauczyciela.

W dworku do dzisiaj możemy przyglądać się ławeczce, na której jeden z najbardziej znanych polskich malarzy miał zwyczaj siadać i wygrzewać się do słońca. Podobno w ciepłe dni szczególnie lubił jeść lody, swój ulubiony deser, który nie tylko smakował, ale też leczył ból żołądka spodowany wrzodami.

Oryginalna sztaluga i kopia obrazu „Stańczyk”. Za nimi zachowana do dziś ławeczka, na której odpoczywał Matejko.
„Poczet królów” wykonany zgodnie ze szkicami Matejki przez jego uczniów: Leonarda Stroynowskiego i Zygmunta Papieskiego.

Wiejska posiadłość Matejków nie opływała w luksusy, ale pomimo niekończących się problemów finansowych malarza była urządzona schludnie, zgodnie z modą panującą w domach w I połowie XIX wieku. Ciekawostką jest, że górną część oparcia jednego z krzeseł w jadalni Matejko ozdobił rzeźbioną główką chłopca przypominającego twarz jego syna Tadeusza. Może smutna buzia mówi nam o tym, jakim niejadkiem był pierworodny artysty? 😉

Krzesło z „główką” chłopca. W ten sposób Matejko uwiecznił sylwetkę swojego syna Tadeusza.

Matejko cieszył się swoją wiejską chatą niespełna 14 lat. Po śmierci artysty, w 1893 roku posiadłość przeszła w ręce jego żony, następnie syna Tadeusza. Pierworodny nie przejawiał jednak zainteresowania zarządzaniem dworkiem i sprzedał go rodzinie Cybulskich, która dobrze znała to miejsce i opiekowała się nim pod nieobecność gospodarzy. Ostatnią z tej rodziny właścicielką dworku w Krzesławicach była do 1959 roku Maria Burzyńska. II wojna światowa nie ułatwiła jej opieki nad posiadłością. Stacjonujące w majątku wojsko niemieckie zdewastowało park i doprowadziło do trwałych uszkodzeń w domu. W efekcie, w 1945 roku w dachu błyszczała ogromna dziura, na ścianach w pokojach zadomowił się grzyb, a pracownia Matejki została zburzona. Czasy powojenne także nie były dla Burzyńskiej łatwe. Władze ulokowały w dworku patologiczną rodzinę, która niemal do końca zniszczyła pokoje, rozkradła sprzęty i pozostałości po Matejkach. Sąsiedzi nie byli lepsi – odrywali deski z podłóg, wyciągali kable ze ścian – wszystko mogło się przydać na budowę ich nowych domów.

W 1959 Maria Burzyńska nie ma już ani siły by walczyć o dworek, ani środków finansowych na remonty. Oddaje posiadłość w ręce Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Stawia przy tym jeden warunek: budowla zostanie przywrócona do pierwotnego stanu, a w środku powstanie muzeum mistrza. Następują kolejne remonty: odgrzybianie, położenie nowych podłóg i dachu, renowacja mebli. Końca prac nie widać. Po kilku latach udaje się: 17 stycznia 1966 roku Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie otwiera Muzeum Jana Matejki w Krzesławicach.

Jaka zachcianka pozbawiła Matejkę twarzy? Czytaj więcej >>

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym wpisie zostały wykonane przez autora SzlakiSztuki.pl. Jeśli chcesz je wykorzystać, skontaktuj się z nami!

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dzierga słowa, wyszywa historie i haftuje opowieści. Zafascynowana historią 20-lecia międzywojennego, szczególnie kulturą i historią codzienności. Miłośniczka psów, zielonej herbaty i szydełkowania.
Szlaki Sztuki na Facebooku
Szlaki Sztuki na Instagramie
Tiktok